16 stycznia 2017

Relacja z Pucharu Świata w Wiśle - skoki od kulis

Hej kochani!
Brak mi słów na to, jak w ostatnim czasie rzadko się do Was odzywałam, ale powody tego tak czy inaczej znacie, a właściwie jeden - matura. Bardzo mi zależy na zimowych wyjazdach na skoki, a żebym mogła to realizować, to w ciągu tygodnia muszę odrobić wszystko co potrzebne do szkoły, dlatego niestety brakowało mi czasu na relację dla Was. :) W dniach 7-8 stycznia byłam na FIS Cupie w Zakopanem i relację z tych zawodów na pewno stworzę, ale teraz postanowiłam opowiedzieć Wam o moich wrażeniach z Pucharu Świata w Wiśle. :D To co? Zaczynamy! :)


Piątek, 13 stycznia - dzień kwalifikacji 

Przygotowana, spakowana i bardzo zmotywowana, około godziny 8.20 razem ze swoim chłopakiem wyruszyłam do Wisły. :D Ten wyjazd miał być dla mnie wyjątkowy, a dlaczego? Po roku pracy w redakcji, prowadzenia bloga, wyjazdów, robienia zdjęć i wywiadów, spełniło się moje wielkie marzenie. Jak to mówią: ,,co się odwlecze, to nie uciecze'' :D Po małych turbulencjach, biuro prasowe w Wiśle przyznało mi akredytację prasową na Puchar Świata! Wiedziałam, że jest to dla mnie spełnienie marzeń, ale także duże wyzwanie, bo byłam sama od siebie z redakcji na mediach, co oznaczało, że od mnie zależało, jakie materiały będziemy mieli. :) 

Około godziny 10.45 przyjechaliśmy do Wisły. Mieliśmy troszkę czasu wolnego, bo o godzinie 12.00 w Hotelu Gołębiewskim odbyła się konferencja prasowa dotycząca sukcesów skoczków podczas Turnieju Czterech Skoczni. Na konferencji był Adam Małysz, trener - Stefan Horngacher oraz Piotr Żyła, Maciej Kot oraz Kamil Stoch. Nie było na tyle czasu, żeby robić indywidualne wywiady, więc pytania były zadawane na forum przez mikrofon. Całość trwała około pół godzinki. Po konferencji poszliśmy spacerkiem w stronę centrum Wisły. Mieliśmy trochę czasu, żeby zjeść obiad przed udaniem się na treningi i kwalifikacje. 


W drodze na skocznię musieliśmy pojechać do hotelu Podium, ponieważ tam miałam do odbioru swoją akredytację. Po wypełnieniu wniosku, który był w języku angielskim, otrzymałam akredytację oraz kilka pamiątkowych rzeczy: materiałową torbę, wiślański kalendarz i coś wyglądające jak golf  - wszystko z logiem Pucharu Świata. :) 



Na początku weszłam na skocznię i byłam szczęśliwa z samego faktu, że udało mi się być na tym Pucharze Świata. Po raz pierwszy zimą byłam na zawodach najwyższej rangi. Poszłam rozglądnąć się co i jak, zobaczyć gdzie mogę stać. Zastanowiłam się na jakie wywiady będę się nastawiać i przystąpiłam do działania. Podczas pierwszej serii treningowej zajęłam się robieniem zdjęć, bo było jeszcze względnie jasno, a mój aparat, który bardzo lubię, nie jest aż tak dobry, żeby poradził sobie bardzo dobrze w ciemnościach. Druga seria treningowa to dla mnie czas uzupełniania zdjęć, a kwalifikacje to moment na nagrywanie wywiadów, o ile uda się dopchać w strefie prasowej do jakiegoś zawodnika - tak, nie jest to łatwe, bo miejsca tam mało, a chętnych bardzo dużo. :D Tego dnia nagrałam najwięcej wypowiedzi. Samej udało mi się porozmawiać z Krzyśkiem Miętusem, co bardzo mnie ucieszyło, bo to zawsze fajnie, jak uda się zrobić wywiad samemu (bez dziennikarzy z innych portali) i zadać przygotowane pytania. Dodatkowo zadałam jedno z pytań do Gregora Schlierenzauera podczas wywiadu, w którym brali udział różni, zdecydowanie bardziej doświadczeni dziennikarze. Pozostałe wywiady, które nagrałam nie było zrobione przeze mnie samodzielnie, ale podczas Pucharu Świata nie ma takiej możliwości, żeby z każdym rozmawiać indywidualnie. ;) Wychodząc już ze strefy prasowej zobaczyłam, że Richard Freitag siedzi w strefie zawodniczej i robi sobie zdjęcia, a w ręce trzyma kartki autografowe. Postanowiłam zrobić wyjątek, podejść oraz poprosić o jedną z nich. ;)



 W piątek odbyła się także ceremonia wręczenia numerków startowych w amfiteatrze na Placu Hoffa. Na szczęście w porę zdążyliśmy dojechać. Ustawiłam się w takiej niedużej strefie dla mediów i czekałam na rozpoczęcie uroczystości. Przybyli wszyscy skoczkowie oprócz Kamila Stocha, który wcześniej po świetnych skokach treningowych nie skakał w kwalifikacjach ze względu na ból nogi. Nasz mistrz olimpijski poddawał się wtedy zabiegom medycznym. Cała ceremonia była bardzo fajnie zorganizowana, a skoczkowie miło przywitani przez publiczność. Otrzymali nie tylko plastrony, ale także słodkie upominku, które przygotowała jedna z wiślańskich cukierni. Na końcu podpisali pamiątkowe narty, a Manuel Fettner znalazł moment, aby porozdawać kartki z autografami. I tutaj dopisało mi szczęście, bo wiadomo, że kiedy jestem na mediach, to nie zajmuje się zbieraniem autografów, bo jak dla mnie to po prostu nie wypada, ale akurat chciałam wyjść, a obok był Manuel z kartami, więc wzięłam i ja jedną dla siebie. W końcu jakaś pamiątka z Wisły musi być. :)



Wieczorem zajęliśmy się opracowywaniem materiałów, oglądaniem zdjęć i cała pracą, której nie widać na stronie, a jest bardzo ważna. :) Dzień kwalifikacji był dla mnie bardzo ważny, bo udało mi się bez większych kłopotów odnaleźć jako dziennikarka i dzięki temu dodałam sobie wiary w siebie na kolejne dni.


Sobota, 14 stycznia - pierwszy konkurs indywidualny

W sobotę wyspałam się chyba jak nigdy, ale po poprzednim dniu pełnym wrażeń było mi to bardzo potrzebne. :) Powoli przygotowałam wszystko na popołudniowe zawody, naładowałam wszystkie sprzęty i poszliśmy przejść się po Wiśle. Tego dnia pogoda była świetna! Śliczny śnieg i wiosenne słoneczko przywitało nas po wyjściu na pole (tak, jestem z małopolski i mówię na pole haha :D ). Przeszliśmy się spacerkiem przez centrum. Czas zleciał nam nie wiadomo kiedy, ale tak to jest, ja ogarnie się dopiero około godziny 13.00 ;p Następnie nadszedł czas, aby wyruszyć w stronę skoczni. Niestety po drodze zatrzymał nas wielki korek, który chyba nigdy się nie kończył. Razem z Pauliną i Miśką (Michalinka świetne masz to pseudo <3) postanowiłyśmy wysiąść z samochodu i na nogach dojść pod skocznię, bo tak po prostu było szybciej. Dotarłyśmy z niewielkim zapasem czasowym, ale ja zdążyłam sprawnie wejść - pozdrawiam pana ochroniarza z bramy, który zawołał mnie i otworzył dla mnie bramę dla samochodów ;p i ,,zainstalować się'' w biurze prasowym. :) Żeby zapamiętać gdzie zostawiłam laptopa położyłam na nim legitymację prasową oraz charakterystyczny zielony soczek z biura prasowego. Po tych wszystkich kwestiach technicznych, szybciutko udałam się do swojej strefy, aby zająć się robieniem zdjęć podczas serii próbnej, bo jak wspomniałam pogoda było idealna do tego.


Zadanie, które miałam do wykonania, czyli wywiady i zdjęcia, zrobiłam w identycznej kolejności jak w dniu poprzednim. Pod koniec drugiej serii w strefie prasowej zrobiło się wielkie zamieszanie, bo kibice, którzy byli w sektorze FIS Family jakiś cudem zaczęli przechodzić do strefy dla dziennikarzy, przeszkadzając w wykonywanej pracy, no ale cóż poradzić? W sumie są usprawiedliwieni emocjami, które na pewno poniosły ich po sukcesie Kamila. :D  W sobotę po konkursie czekała mnie także konferencja prasowa a biurze prasowym. Nie ukrywam, że na nią czekałam. :) Jako pierwszy pojawił się Andi Wellinger i to właśnie z nim szef biura prasowego - Marek Kaleta prowadził rozmowę. Następnie przyszedł Stefan Kraft, a po nim Kamil Stoch, który prosząc o nie zadawanie pytań, bo faktycznie był już bardzo zmęczony, opowiedział troszkę o sobotnim konkursie. Po zakończonej konferencji spakowałam rzeczy, poszłam po jakieś ciastka do cateringu prasowego - w końcu trzeba coś jeść haha :D i pojechaliśmy do hotelu, aby zająć się materiałami.


Czego nauczyłam się podczas konferencji? Jednoczesnego nagrywania kamerą, robienia zdjęć i odpisywania smsy :D niemożliwe? a jednak! :D Dzień byłby idealny, gdyby nie fakt, że mądra Justyna zapomniała z biura prasowego laptopa, o czym przypomniała sobie dopiero pod hotelem. ;p Musieliśmy więc wrócić i zabrać laptopa. Sama nie wiem o czym ja wtedy myślałam. :D


Niedziela, 15 stycznia - drugi konkurs indywidualny 

Niestety niedzielnego poranku nie dało się przeciągać w nieskończoność, bo pokój trzeba było opuścić do godziny 11.00, tak więc szybkie pakowanie, śniadanko i przygotowania na skocznie. :D Następnie długi, pożegnalny spacer po Wiśle. I wtedy Justyna spotkała coś to ją zainteresowało.. jak myślicie co? skoczków? Andrzeja Wąsowicza i prezesa Tajnera? ależ skąd! wielką śnieżną zaspę! haha :D Od rana czułam niedosyt w kwestii zabawy na śniegu - tak wiem jak to brzmi w moim wieku, ale mam młodszą p 12 lat siostrę, więc wybaczcie :D Przekonał się o tym najlepiej mój chłopak, który parę razy dostał śnieżką ;p Także przed zawodami wylazłam na wielką śnieżną górę niczym 5 letnie dziecko i cieszyłam się z życia :D ale wracając do tematu skokowego. Po spacerku i szybkiej przekąsce na ciepło, nadszedł czas, aby po raz ostatnio udać się na skoki. Po przyjeździe okazało się, że parking dla mediów jest cały zajęty i musieliśmy szukać innego miejsca. Na szczęście udało się to i jedna pani na prywatnym parkingu, widząc akredytację, nie pobrała od nas opłaty - dar przekonywania. :D


Tego dnia na skoczni było spore zamieszanie, ponieważ pojawiła się ochrona, która każdego bardzo dokładnie sprawdzała, gdyż na skoczni miał pojawić się prezydent. Powiem Wam, że to bardzo uciążliwe, kiedy nie masz czasu, spieszysz się, bo chcesz wejść jak najszybciej na sektor dla mediów, a tutaj utrudnienia... i tak kilka razy.. no, ale nic. Udało mi się i to jakoś przetrwać. :D Niedziela to był dzień, w którym nie miałam jakiś wielkich zadań redakcyjnych, choć wiadomo, że wypowiedzi zawsze mile widziane. Postanowiłam zrealizować jakiś swój pomysł, który przygotowałam jeszcze przed przyjazdem, a mianowicie zawołałam na krótki wywiad Daniela Hubera. Chciałam porozmawiać z nim o pierwszych punktach w Pucharze Świata oraz powrocie Gregora. Byłam i jestem z tego wywiadu bardzo zadowolona, bo widzę, że mój angielski jest coraz lepszy. :) Dziennikarzy tego dnia było chyba najwięcej i jeszcze trudniej dopchać się do wywiadów, ale i tak udało mi się zdobyć nagranie z wywiadem trenera naszych skoczków, co też jest dla mnie ważne, bo on nie jest zbyt chętny do udzielania wywiadów. :) Po zawodach czekała mnie druga konferencja prasowa z Domenem Prevcem, Danielem Andre Tande i oczywiście Kamilem Stochem. Domen mnie zaskoczył, bo zachowywał się dość sympatycznie i ładnie odpowiadał na pytania. Daniel był w wyraźnie dobrym humorze i trochę z nami pożartował, bawiąc się mikrofonem, a Kamil? Wszedł do biura pytając o wynik meczu - tego dnia grał Liverpool, jego ulubiony klub. :)


Po konferencji zrobiłam w biurze co trzeba i udałam się na parking, gdzie czekali moi najwspanialsi ludzie na świecie (dziękuję Wam za cały weekend). :D Czekali, bo nie dało się wyjechać z parkingu co najmniej 40 minut.. ale mając w głowie sukcesy Kamila i cała atmosferę zawodów, nie miało to wszystko większego znaczenia. Kiedy w końcu udało się dojechać do centrum. Pożegnaliśmy się z dziewczynami i powoli, zatrzymując się na po drodze na jedzonko, pojechaliśmy do Krakowa i tak zakończył się cudowny weekend z Pucharem Świata w Wiśle. :)


Jednak to nie koniec mojej opowieści. :D Nie mogłabym tutaj, w tej relacji nie wspomnieć też o Adzie, która była taka kochana, że wzięła kilka moich zdjęć i próbowała zebrać na nich autografy oraz wzięła dla mnie autograf Noriakiego, o którym marzyłam. Dziękuję! :)

Dużo pisałam, ale tak naprawdę mało powiedziałam o samych skokach. Dlaczego? Bo chyba każdy już wszystko wie.. widział, oglądał, analizował. Nasi skoczkowie, a właściwie głównie Kamil Stoch, stworzyli nam wspaniałe widowisko i fakt, że mogłabym w tym uczestniczyć jest myślą przecudowną. Kamil na Facebooku zastanawiał się czy w żółtym mu do twarzy. Wiem z doświadczenia, że z kolorami to panowie mają pewnego trudności, ale ja z chęcią odpowiem na tą wątpliwość - tak! w żółtym Kamil Ci do twarzy i obyś jak najdłużej w tej koszulce pozostał. :)

Na koniec dodaje Wam linki do wywiadów oraz galerii zdjęć (jeszcze nie wszystkich, ale kilka z tych co nie ma galerii dodaje pod postem, więc oglądnijcie sobie i te i te :D). Mam nadzieję, że wszystko Wam się spodoba, bo to nie tylko moja praca, ale taka redakcyjna. :) Co do samej siebie, to jako ostatni wniosek, powiem, że jestem bardzo zadowolona, bo utwierdziłam się w w przekonaniu, że chyba faktycznie znalazłam zawód dla siebie. Teraz moment dla wyobraźni - od wczoraj uśmiech nie schodzi mi z twarzy, nawet jak do Was pisze, to nie przestaje się uśmiechać. :D

galeria: http://skoki24.pl/2017/01/14/wislanski-puchar-swiata-obiektywie-cz-1
ceremonia rozdania numerków startowych (wideo): http://skoki24.pl/2017/01/13/wisla-najlepsi-skoczkowie-otrzymali-numery-startowe-wideo/
wywiad z Gregorem Schlierenzauerem: http://skoki24.pl/2017/01/16/gregor-schlierenzauer-emocje-pozwalaja-mi-poczuc-ze-zyje/
wywiad z Danielem Huberem: http://skoki24.pl/2017/01/16/daniel-huber-dla-skoki24-pl-skoki-wisle-cos-wyjatkowego/
wywiad z Krzyśkiem Miętusem: http://skoki24.pl/2017/01/16/krzysztof-mietus-dla-skoki24-pl-chcialbym-zaczac-skakac-planuje/
wywiad z Piotrkiem Żyłą 1: http://skoki24.pl/2017/01/16/piotr-zyla-mentalnie-18-jeszcze-sporo-przede-mna/ i drugi wywiad z Piotrkiem: http://skoki24.pl/2017/01/15/piotr-zyla-braklo-troche-szczescia/
wywiad ze Stefanem Hulą: http://skoki24.pl/2017/01/14/stefan-hula-zabraklo-troche-metrow/ i drugi ze Stefanem: http://skoki24.pl/2017/01/13/stefan-hula-mialem-troche-problemow-pozycja-dojazdowa/
wywiad z Maćkiem Kotem: http://skoki24.pl/2017/01/14/maciej-kot-byl-dla-taki-treningowy-dzien/
wywiad z Krzyśkiem Biegunem: http://skoki24.pl/2017/01/14/krzysztof-biegun-moge-osiagac-lepsze-rezultaty/
wywiad z Olkiem Zniszczołem: http://skoki24.pl/2017/01/14/aleksander-zniszczol-musze-poukladac-glowie/

Cieszę się, że przeczytaliście wszystko do końca, dziękuję! :) Na pewno w wolnej chwili zrobię także relację z FIS Cupu, bo nie mogłabym go pominąć. :D

Pozdrawiam Was serdecznie i jak napisałam, zostawiam dosłownie kilka zdjęć. :)



























PS. Dan Balan - Funny Love, tak nazywa się piosenka, którą puszczali na skoczni podczas skoków Polaków. :)

43 komentarze:

  1. Jestem Twoją fanką! �� Podziwiam i zazdroszczę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę haha, mam własną fankę! :D
      A tak na poważnie, to bardzo Ci dziękuję, cieszę się, że Ci się podoba i bardzo miło czytać taki komentarz :))

      Usuń
  2. Przeczytałam i dochodzę do wniosku Kochana, że rezygnuję z prowadzenia bloga, bo w życiu Cię nie przebiję :D Ale tak serio, jestem pod ogromnym wrażeniem. Aż brakuje mi słów by cokolwiek tu napisać. Do mnie los się nie uśmiechnął jak doskonale wiesz i pomimo że jest mi przykro z powodu oglądania wszystkich konkursów PŚ przed telewizorem, to cieszę się, że mogłam przeżyć zawody w Wiśle czytając Twoją relację. Dużo przygód, wiele emocji, podwójne zwycięstwo Kamila Stocha. Czego chcieć więcej? Życzę Ci, aby Twoja kariera dziennikarska trwała w najlepsze, abyś pojechała na PŚ poza granice Polski (wiem, że to się wkrótce spełni). Jestem z Ciebie ogromnie dumna, godnie reprezentowałaś naszą redakcję. Moja ulubiona relacja ever! :D
    Gratuluję!! Kibicuję Ci bardzo mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj moja droga, Twój blog też jest super! :D
      Bardzo Cię dziękuję za wszystkie tak miłe słowa, a najważniejsze za wiarę we mnie <3 Zawsze mi o tym mówisz, to coś wspaniałego! :) :*
      Raz jeszcze bardzo Ci dziękuję i pozdrawiam! :) :*

      Usuń
  3. Relacja jak zwykle na mistrzowskim poziomie + bardzo ładne zdjęcia.
    Nastepny przystanek Zakopane mam nadzieje ze pojade :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuje! :)
      Trzymam kciuki, żeby Ci się udało, ja będę tylko w niedzielę ;)

      Usuń
  4. Super relacja, ale fajnie się pisze jak się jest na miejscu pod skocznia. Zapraszam do mnie znasz bloga. No i super Stoch. Gorzej kadra B. skokinarciarskie24.blog.pl. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;)
      No wiadomo, że jak się jest i widzi wszystko na żywo, to potem można coś fajnego napisać ;)
      Zgadzam się, że w kadrze B nie dzieje się teraz najlepiej :/ Jednak sezon długi, może chłopcy pokażą na co ich stać :D
      Tak, adres do Twojego bloga znam i poprzeglądałam sobie :)

      Usuń
  5. Hej, hej :)
    Wreszcie dotarłam! Relacja idealna.. jak zawsze zresztą :)
    No tak.. Ada chciała pomóc, ale marnie ta pomoc wyszła.. przepraszam Kochana, że więcej się nie udało.. może jeszcze kiedyś będzie okazja podpisać :)
    A Noriaki oczywiście czeka na Ciebie!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! ;*
      Ty mnie moja droga jeszcze przepraszasz? No proszę Cię :D zdobyłaś dla mnie autograf moich marzeń, a sama nie miałabym takiej okazji, bo mimo, że skoczków miałam na wyciągnięcie ręki, to jednak tym razem nie mogłam rzucać się po autografy :D
      Dziękuję i również pozdrawiam! ;**

      Usuń
  6. Brawo, zawsze fajnie czyta się Twojego bloga. Wchodząc z akredytacją na taki teren to dopiero frajda :)
    Serdecznie pozdrawiam
    Arek
    www.autographs-f1.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło ;)
      Oj tak! Faktycznie to jest coś super, kiedy możesz wszystko zobaczyć od tej drugiej strony ;) Dla mnie osobiście, to także spełnienie marzeń, ale i początek prawdziwych wyzwań pod skocznią, bo mam nadzieję, że to mój pierwszy, ale nie ostatni PŚ na mediach ;) Najbliższa okazja może być już w Planicy, trzymajcie kciuki, aby biuro pozytywnie rozpatrzyło mój wniosek. :)

      Usuń
  7. Gratulacje !

    http://jackautographspl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetna relacja i super zdjęcia! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowna relacja! Moim marzeniem jest chodzić z plakietką media :D, jak udało ci się to zrobić ? Zdjęcia są cudowne, genialne prześliczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!! :D
      Zacznę od tego, że marzenia są po to, żeby je realizować, więc trzymam kciuki! :)
      A jak było w moim przypadku? Widzisz.. już kiedyś wspominałam na blogu, że dziennikarstwa, szczególnie to sportowe i to przy skokach to moje wielkie życiowe marzenie i chcę się w tym realizować. :) Moja przygoda z tym wszystkim zaczęła się troszkę ponad rok temu, kiedy to dostałam się do redakcji - Skoki24.pl ;) To tam nauczyłam się pisać różne rodzaje tekstów i tak obyłam z pracą jako dziennikarka ;) Od maja ubiegłego roku jeżdżę bardzo często na różne, nawet najmniejsze zawody ;) Miałam okazję być już na akredytacji podczas LPK w Wiśle, czy MP w Wiśle lub Zakopanem, ale na PŚ po raz pierwszy. Była to nagroda za całą pracę jaką wykonałam w redakcji przez ten rok - mogłam się akredytować i się udało ;) generalnie jeśli chciałabyś wiedzieć więcej lub miała jakieś pytania, to śmiała do mnie pisz ;)

      Usuń
  10. Wspaniała relacja, bardzo zazdroszczę możliwości bycia tam :P Ja sobie obiecuje już od kilku lat, że w końcu się pojawię, oby :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! :))
      Oj wiesz jak nie teraz to za rok :D albo już na LGP w lecie! Serdecznie polecam LGP - byłam trzy razy i w tym roku również jadę :D

      Usuń
  11. Super przygoda, świetnie piszesz te relacje :) Zdjęcia też jak zwykle super :P
    Hmm, ja też jestem z małopolski, mieszkam w Krk, a mówię 'na dwór' :D do pola nigdy się nie przekonam :v

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miło słyszeć coś takiego - dziękuję Ci bardzo :))
      Naprawdę mówisz 'na dwór'? :D :O to mnie zaskoczyłaś, bo każdy kogo znam z Krakowa mówi właśnie 'na pole'. :D Miałam z tym już tyle zabawnych sytuacji :D

      Usuń
    2. Nie ma za co :) Sama prawda :P
      Tak :D strasznie dziwne wydaje mi się to 'na pole' :P Jakie to sytuacje? :>

      Usuń
    3. Kilka ich było, ale dwie takie chyba najlepsze. :D Kiedyś pojechałam ze swoim chłopakiem na skoki - to były Mistrzostwa Polski w Wiśle (tak, on też angażuje się w skoczne dziennikarstwo :D ), jedziemy samochodem i mówię mu, że możemy się zatrzymać, bo mamy jeszcze trochę czasu i iść sobie na pole, a on się śmiał, że nie wie na jakie pole ja chcę iść, ale oczywiście może się zatrzymać haha :D Innym razem, to było jeszcze wcześniej. Podczas FIS Cupu w Szczyrku moja przyjaciółka - Natalia, pomagała mi zanieść moją torbę na przystanek i pan z ośrodka, w którym mieszkałam, powiedział, że wyniesie nam ją na pole, a ona zrozumiała, że on będzie tak miły i zniesie ją na dół, w okolice głównej drogi, bo tam widziała jakieś pole :D

      Usuń
    4. Haha, no bo to 'pole' faktycznie się kojarzy z czymś innym jak dwór :P Chociaż po kilku latach w krk już się przyzwyczaiłam :v

      Usuń
    5. A to się nie dziwię, że tego nie używasz, bo w Krakowie spędziłaś kilka lat, a ja się tutaj urodziłam i dlatego to dla mnie takie naturalne :D czasem, żeby nie było wątpliwości o co chodzi, mówię po prostu, że idę na zewnątrz haha :D

      Usuń
    6. haha, na zewnątrz neutralne. :D

      Usuń
  12. Jak zwykle światna relacja, zdjęcia super :) tylko pozazdrościć tych wrażeń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :))
      Faktycznie wspomnienia niezapomniane, ale cały czas mam w głowie, że to dopiero początek mojej dziennikarskiej drogi :)

      Usuń
  13. Jestem pod ogromnym wrażeniem!
    Starannie napisany post :)
    W przyszłości chciałabym obejrzeć na żywo PŚ.
    Pozdrawiam!

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Starałam się, żeby wszystko było dopracowane, bo to jednak relacja z Pucharu Świata :D Chciałam napisać ją tak, żeby ktoś, kto nie mógłbyś na miejscu mógł choć odrobinkę poczuć atmosferę z Wisły. :)

      Usuń
  14. Super relacje, z resztą jak zwykle! i świetne zdjęcia! :)
    Zazdroszczę, że mogłaś tam być!
    http://autografymartynyautografy.blogspot.com/2017/01/59-michael-haybock.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo ;)
      Fajnie, że Ci się podobało ;) Na pewno następnym razem sama będziesz miała okazję udać się do Wisły i poczuć to wszystko na własnej skórze. :)

      Usuń
  15. Jak ja bym chciała pojechać do Wisły :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A miałaś już okazję kiedyś być, czy to byłby Twój pierwszy wyjazd? :)

      Usuń
  16. Hej Justyna! Zapraszam do mnie: http://autografyzuzy.blogspot.com/, dodałam do ulub oczywiście :) Masz świetnego bloga, czytam od dawna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję! :D
      Super, że mój blog Ci się podoba i chętnie na niego wracasz ;) Twój oczywiście odwiedzę. ;)

      Usuń
  17. Mam pytanie, jak się nazywa ten Pan, który jest z Gregorem na zdjeciu nr 9?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj niestety nie wiem, ale obiecuję, ze postaram się dowiedzieć :D

      Usuń